Dlaczego budownictwo pasywne, czyli moja historia

Nowy dom, rodzina i …. zmiany

Nazywam się Kasia Jarocka.

Przygodę z własną firmą zaczęłam dokładnie 10 lat temu. Pomysł na nią powstał z życia, jak to często bywa.

Skończyłam studia inżynierskie, ale zupełnie nie związane z branżą budowlaną. Potem wybrałam dom i rodzinę – byłam przede wszystkim kobietą „domową”. Mieszkaliśmy już w zbudowanym od 6 lat domu (2001 rok), gdy choroba męża zmieniała życie mojej rodziny i mnie.

Udział mój w budowie domu (1989-1995) ograniczał się wyłącznie do dokarmiania murarzy – taki był wtedy zwyczaj. Trudno było o materiały budowlane. Obowiązywały wówczas słabe wymagania, co do izolacji przegród. Dom częściowo podpiwniczony, z garażem wbudowanym w bryłę był dla nas przede wszystkim własnym kawałkiem podłogi.

Energia była tania (gaz, prąd) i nikt nie myślał o ekologii. Zimą dom był wygrzany na tyle, że chodziliśmy w letniej odzieży.

Nowy etap – samodzielność zawodowa, ale jak?

Poszukiwałam informacji w zamiarze ratowania stanu mojego domu.

Sytuacja losowa (choroba) nie poprawiała się. Zarejestrowałam się w Urzędzie Pracy. W wyuczonym zawodzie mgr inż. Technolog Drewna  nie miałam szansy na zatrudnienie. To był czas długich kolejek w Urzędzie. Skierowano mnie do działań interwencyjnych do pracy w zieleni miejskiej: wyrywałam chwasty przez 6 godzin za 4 zł /h oraz obserwowałam życie środowiska wokół mnie.

Początek nowej drogi

UP oferował różne szkolenia i jedno z nich dotyczyło umiejętności sporządzania Certyfikatów Energetycznych Budynków. To dokument wykonywany na etapie oddawania budynku do użytkowania, mówiący o ilości energii jaką potrzebuje do ogrzania i wyprodukowania ciepłej wody. Został on wprowadzony w krajach członkowskich Unii w związku z nowymi ustanowieniem wypełnienia pakietu „3*20” do 2020 roku czyli:

  • Zmniejszenia produkcji energii dostarczanej do budynku o 20%
  • Zmniejszenia emisji CO2 o 20%
  • Zwiększenia produkcji energii ze źródeł odnawialnych o 20%

Ukończyłam to szkolenie, a w między czasie zostałam mamą po raz czwarty 😊. Wprowadzane przepisy to było zupełnie coś nowego i w Polsce i dla mnie. Wiedziałam już, że budynki trzeba projektować zgodnie z wymaganiami, co do izolacyjności cieplnej i od tego jakiej jest jakości i grubości zależy komfort cieplny. Oczywiście  projekt mojego domu, spełniał wymagania z lat 90'. Podpisali się pod nim projektanci więc dlaczego mam problemy z grzybem?

Chory dom

Sytuacja losowa w jakiej znalazła sie moja rodzina znacznie ograniczyła nasze przychody i wymusiła oszczędności także na ogrzewaniu.

Ceny energii wzrosły i koszty utrzymania domu również.

Zima 2002/2003 roku była sroga, a faktura za 2 m-ce opiewała na 1800 zł (wówczas, za tyle moża było kupić znacznie więcej niż teraz).

Byłam zmuszona wstrzymać płatność i gazownia odcięła mnie od zasilania. Mieliśmy awaryjne ogrzewanie na prąd, za który w następnych 2 m-cach przyszła fv na 2000 zł . Pozbierałam się z długów. W następnych latach trzeba było oszczędzać i mniej ogrzewać dom zimą. Uznałam, że temp. 18 st. pozwoli zmniejszyć rachunki. 5 osób generowało spore ilości wilgoci, której wentylacja grawitacyjna nie dawała rady odprowadzić.

Po takim „oszczędzaniu” w narożnikach ścian zewnętrznych ze stropodachem oraz stropem piwnicy pojawiły się ciemne plamki. Z każdym rokiem robiły się większe.

Działałam doraźnie niszcząc chemią tylko skutek wizualny. Przy przestawianiu mebli okazało się, że plamy czarne są również na płaszczyznach ścian za meblami. Zrozumiałam, że przykręcenie termostatu spowodowało szkody budowlane. Wróciłam do temp. 20 st. ale to już nic nie dało. Pleśń i grzyb się powiększał w bardzo szybkim tempie.

W sezonie zimowym musiałam co miesiąc odsuwać meble i walczyć ze skutkiem wilgoci, co roku malowałam mieszkanie.

Po 15 latach okna wokół montażu w murze były skorodowane na zawiasach i nawet pojawiły się pęknięcia na tynku po stronie zewnętrznej.

Chore dzieci

W tym czasie dzieci bardzo zaczęły chorować.

Najstarsza córka dostała astmę, najmłodsza przy każdej infekcji wymagała inhalacji.

Nie były dla mnie oczywiste przyczyny takiej destrukcji budynku. Znałam ludzi mieszkających w niższej temp.  bez doświadczania obcowania z cichymi zabójcami zdrowia – grzybami.

Dzisiaj wiem, że mieszkałam w domu z syndromem „chorego budynku”. Grzyby mogą powodować  choroby typu astma, zapalenie płuc, zaburzenia pamięci i spadek koncentracji, osłabienie i bóle mięśniowe, bezsenność i zaczerwienienie skóry.

Autorytety

Dowiedziałam się, że na Politechnice Poznańskiej trwa nabór do drugiej edycji studiów podyplomowych: Certyfikacja Budynków i Budownictwo Pasywne. Były to płatne dwuletnie studia. Moje finansowe problemy trwały, ale zdobycie wiedzy determinowało mój upór do rozpoczęcia nauki. Okazało się, że drugi rok studiów UP może mi zrefundować. Tam poznałam wspaniałego człowieka, który współpracował z Politechniką Poznańską, Pana Guntera Schlagowskiego.

Pan Gunter zasponsorował budynek modelowy pasywny dla studentów do nauki i doświadczeń. Uczestniczyłam w organizowanej przez niego pierwszej Konferencji Budownictwa Pasywnego na Targach Poznańskich w trakcie Targów BUDMA.

Pan Gunter, mówił że trzeba budować budynki energooszczędne dla zdrowia, komfortu i oszczędności. Zachęcał by zostawić Ziemię po sobie chociaż w takim stanie w jakim ją zastaliśmy.

Mówił o szczęśliwym życiu, gdy żyje się z pasją. Budownictwo pasywne to była jego pasja. Starał się nią zarażać wszystkich. Mnie to dotknęło i poszłam za tą droga. Na tych targach poznałam kilka zasad projektowania i wznoszenia takich budynków i między innymi zobaczyłam na dużym roll-upie czerwony przyrząd do badania szczelności budynków oraz taki budynek w obrazie termowizyjnym.

Bardzo chciałam zdiagnozować mój dom tymi metodami. Wówczas dotarło do mnie, że muszę chronić rodzinę przed moim domem, bo był zimny, szkodził zdrowiu moich dzieci i wymagał drogiego utrzymania.

Ale jak to zmienić bez finansowania? Dowiedziałam się o możliwościach termomodernizacji, ale rachunek kosztów inwestycyjnych nie wpisywał się w moje możliwości.

badanie szczelności

Bliżej prawdy

Nie omieszkałam zdiagnozować swojego chorego domu. To co umiałam już ocenić za pomocą kamery termowizyjnej było przerażające. Mój dom był obłożony mostkami termicznymi. Co to są te mostki?  …no właśnie... to drogi ucieczki ciepła, bardzo słabe miejsca bez izolacji.

Przy niskich temperaturach ściany zwłaszcza w narożnikach były zimne, a ich temperatura spadała poniżej 8 stopni, co powodowało  wykraplanie pary z powietrza na tych powierzchniach.

Długo utrzymująca się wilgoć wraz z osiadającym kurzem stawała się pożywką dla bakterii, które produkowały pleśń i grzyby. Mieszkanie w takim środowisku osłabiło układ odpornościowy dzieci i przyczyniło się do powstawania chorób, a w efekcie utrwalania ich w postaci astmy. Bez konieczności stosowania leczenia wziewnego sterydowymi lekami nie obeszło się. Dalej pytałam siebie jak to zmienić nie dysponując środkami na inwestycję w termomodernizację. Dodatkowo obciążały mnie skutki choroby męża, wyjątkowo ciężkie dla kondycji całej rodziny.

Nowy ciepły dom

Przyszedł czas na decyzję - buduję DOM PASYWNY!

Całą budowa była sfinansowana ze sprzedaży starego domu.

O losach budowy można przeczytać w Dzienniku Budowy :)

Zapraszam!

Kasia

zimny dom tradycyjny
pęknięcie muru
zdjęcie termowizyjne budynku pasywnego
Gunter Schlagowski

Po lewej na zdjęciu robię test szczelności swoim Blower Door i diagnozuję mój stary dom, tak jak sobie obiecałam. To jeden z moich pierwszych testów szczelności - rok 2008.

„Na głęboką wodę”

Urząd Miasta ogłosił konkurs Rockefeller z dotacją dla zwycięzców. Trzeba było napisać biznesplan. Napisałam i dostałam 40 000 zł. W 2010 roku założyłam firmę. Wymyśliłam sobie działalność polegającą na sprawdzaniu wykonania budynków za pomocą pomiarów szczelności i termowizji oraz wykonywaniu świadectw i charakterystyk energetycznych. Kupiłam sprzęt: duży wentylator wraz z oprzyrządowaniem, kamerę termowizyjną i laptopa wraz z programem do obliczeń energetycznych. Moje usługi były niszowe. Musiałam nauczyć się je wykonywać, bo krótkie szkolenia dotyczyły głównie obsługi sprzętu. Zdobywanie nowego doświadczenia było konieczne i podyktowane ogromną determinacją. Badania niestety do dzisiaj nie są obligatoryjne, dlatego nie było łatwo znaleźć świadomych klientów.

dom pasywny
Budowa domu pasywnego